![]() |
Nie próbuj w partnerze szukać własnego ojca, na pewno go tam nie znajdziesz....
A czy wy szukacie ?? A może ktoś znalazł? Jak dla mnie ciężka sprawa. Najgorsze jest to ze kobiety zbyt często wybór życiowego partnera opierają na powierzchownych pobudkach podobieństwa do ojca które z czasem okazuje się złudne i bezpodstawne. I stąd biorą się rozczarowania partnerem oraz usilna chęć jego dostosowania do własnych potrzeb .... A nie na tym polega związek żeby kogoś zmieniać tylko żeby akceptować takim jakim jest. We wstępnej fazie związku patrzymy na partnera bardzo optymistycznie i dostrzegamy tylko te cechy które są nam na rękę. Tych drobnych przywar i mankamentów staramy się ne zauważać. To znaczy widzimy je jak najbardziej tylko z całą znaną nam siła je ignorujemy.Bo niby jakie może mieć znaczenie dla przyszłości naszego idealnego związku to że partner jest pedantyczny a my raczej niechlujne, albo co że wybranek naszego serca jest bardzo oszczędny a my raczej rozrzutne?? Każda z tych przeciwności jesteśmy w stanie przetłumaczyć sobie na swoją korzyść. Bo przecież jak my nie trzymamy porządku to może w naszym wspólnym domu będzie wreszcie ktoś kto zacznie trzymać ład i porządek??
Tak kobiety są mistrzyniami w transformacji wszelakich wad w zalety. I strategia ta sprawdza się przez pierwsze kilka lat. Bo na początku związku obie strony wykazują daleko posunięte zaangażowanie i są w stanie poświęć się do granic możliwości nie ujawniając swojego prawdziwego oblicza. Jednak gdy już ostygnie pierwszy zachwyt, a potem we wspólne życie wtargnie rutyna i codzienność okazuje się że zaczynamy od partnera wymagać działań które dotychczas byliśmy w stanie zignorować dla wyższości trwania związku. I w tym momencie zaczynamy dostrzegać brak cech które tak bardzo cenimy,bo niby przeciwności się przyciągają ale czy tak jest na pewno ??

Komentarze
Prześlij komentarz